Sąsiad nie może być terrorystą

Uciążliwy sąsiad. Każdy z nas zna to pojęcie. Często przez lata męczy nas ktoś, kto żyjąc za ścianą, utrudnia i uniemożliwia nam spokojne życie. Godzimy się często na to i sterroryzowani cierpimy licząc, że kiedyś mu przejdzie.

Wcale nie musi tak być, bo jak się okazuje nie jesteśmy bezradni wobec takich osób. Niestety sytuacja nie poprawi się jeżeli będziemy czekać aż ktoś zrobi coś za nas. Musimy sami zacząć działać.

Wyjaśnijmy najpierw co to znaczy uciążliwe sąsiedztwo. Najprościej mówiąc, jest to osoba która uporczywymi działaniami narusza zasady współżycia społecznego .

Uporczywość jest słowem kluczem.

Każdemu z nas zdarzyło się zachować głośniej np. kiedy obchodzimy urodziny. Wieczorem nawet rozmowy kilku osób mogą nieść się po budynku. Incydentalne zachowanie nie powoduje, że jesteśmy uciążliwymi sąsiadami. Jeżeli jednak ktoś takie imprezy organizuje regularnie i np. każdej piątkowej nocy nie można spokojnie zasnąć, staje się to naruszeniem zasad.

Należy zwrócić uwagę, że do naruszeń można dokonywać zupełnie nieświadomie. Załóżmy, że sąsiad nabył stary zegar, który co pół godziny bije. Sąsiad zachwycony, a my nie możemy spać. W takich przypadkach również możemy prosić aby, przynajmniej na noc, bicie było wyłączone.

Jakie możemy podjąć działania.

Zdecydowania większość zachowań uciążliwych sąsiadów jest zarazem wykroczeniem z art. 51 § 1 kodeksu wykroczeń. Stanowi on: „Kto krzykiem, hałasem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym podlega karze aresztu, ograniczenia, wolności albo grzywny.” Kiedy więc sąsiad zachowuje się w sposób opisany w tym przepisie, możemy zrobić dwie rzeczy.

Milczeć i cierpieć albo zacząć działać.

Za każdym razem należy wzywać policję lub straż miejską. Pewnie z początku skończy się na pouczeniu, ale przy kolejnych wizytach będą już mandaty, a nawet wnioski do sądu. Sąd może orzekać wyższe kary, a w ostateczności sąsiad może trafić do aresztu. Bywa, że sama groźba złożenia wniosku do sądu i zagrożenie karą aresztu lub prac społecznie użytecznych np. kilkudziesięciu godzin pracy w hospicjum, będzie dla niego wystarczającym impulsem do zmiany zachowania.

Ważne jest także, aby za każdym razem prosić funkcjonariuszy o sporządzenie notatki służbowej i jej dostarczenie. Kiedy chcemy walczyć o swoje prawa musimy mieć na to dowody, a notatki z interwencji są w sądzie traktowane bardzo poważnie. W dzisiejszych czasach każdy dysponuje możliwością zagrywania dźwięku i obrazu, nagrywajmy takie wybryki, a sąd będzie mógł sam zobaczyć z czym się mierzymy. W innym przypadku pozostaje słowo przeciwko słowu. Dobrze jest również dogadać się i innymi sąsiadami i prowadzić sprawę wspólnie, bo im więcej świadków, tym lepiej.

Wielu z nas wydaje się, że możemy wzywać policję albo straż miejską tylko w godzinach nocnych. Nic bardziej błędnego. Powołany wyżej przepis nic nie mówi o godzinach popełnienia wykroczenia.

W polskim prawie nie ma pojęcia „cisza nocna”

Godziny 22 – 6 rano są przyjętą normą społeczną, uznawaną przez większość społeczeństwa. Omawiany przepis ma zastosowanie przez cała dobę. Wykroczenie więc popełnia sąsiad prowadzący w mieszkaniu warsztat stolarski, miesiącami prowadzący remont, osoba udzielające w mieszkaniu lekcji gry na perkusji, słuchająca cały dzień głośnej muzyki, czy wreszcie osoba, która wiele godzin codziennie odkurza lub uruchamia głośną pralkę. Oczywiście w trakcie nocy wszystkie te dźwięki są bardziej uciążliwe, ale w ciągu dnia również mamy prawo do spokoju we własnym mieszkaniu..

Naruszenie zasad dobrego sąsiedztwa trzeba zawsze zgłaszać Spółdzielni!

Tutaj nie jesteśmy ograniczeniu tylko popełnieniem wykroczenia, mamy też przepisy wynikające z Regulaminu Porządku Domowego ( zawieszony na stronie internetowej Spółdzielni). Zgodnie z Regulaminem trzepanie np. dywanów może się odbywać tylko na trzepakach w godzinach 8 – 19 w dni powszechne i 9 – 15 w soboty. W tych samych godzinach można prowadzić w mieszkaniu głośne prace remontowe. Jeżeli więc ktoś trzepie koce, pościel, dywany na balkonie, to łamie zasady Spółdzielni.

Zwróćmy też uwagę, że żadnej z wymienionych czynności nie wolno wykonywać w niedziele i dni ustawowo wolne od pracy. Nasza Spółdzielnia uznała, że w niedziele i święta wszystkim nam należy się święty spokój. Oczywiście jeżeli coś na się rozsypie, to możemy odkurzyć, ale nie wolno robić zasady z tego, że generalne porządki urządzamy w niedzielę.

Wszystkie takie działania należy zgłaszać do Administracji lub Spółdzielni. Jeżeli tego nie zrobimy, nie będzie można podjąć wobec sąsiadów jakichkolwiek działań. I znowu, zgłoszeń należy dokonywać oficjalnie. Jeśli sprawa trafi do sądu, to Spółdzielnia będzie musiała udowadniać, że dochodzi do niedozwolonych działań. Anonimowy sygnał od sąsiadów nie będzie dla sądu argumentem, a my nadal nie będziemy mieć spokoju.

Niestosowanie się do zasad porządku domowego o przepisów prawa może, nie wdając się w szczegóły, doprowadzić do eksmisji mieszkańca , a nawet zlicytowania jego mieszkania.

Trzecia droga „walki” z uciążliwym sąsiadem.

Możemy pociągnąć go do odpowiedzialności cywilnej. Pierwsza możliwość to prawny zakaż tzw. immisji, który wynika z art.144 kodeksu cywilnego. „Właściciel nieruchomości powinien w wykonywaniu swego prawa powstrzymać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiedzkich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno – gospodarczego przeznaczenia rzeczy i stosunków miejscowych.” Mówiąc prościej każdy może korzystać ze swojego mieszkania tylko w takim zakresie, który nie utrudnia życia innym i jest zgodny z jego przeznaczeniem.

Wracając do naszego przykładu, mieszkanie nie jest przeznaczone do prowadzenia warsztatu stolarskiego. Odgłosy takiej pracy, które nam przeszkadzają, to właśnie immisje. Pojęcie stosunki miejscowe oznacza zaś, że jeśli wszyscy są zgodni, że dane zachowanie jest naganne to każdy powinien się do tego dostosować. Posługując się kolejnym przykładem. Jeżeli wszyscy uważamy, że wyrzucanie przez balkon śmieci, niedopałków i innych rzeczy, czy np. wylewanie wody, albo podlewanie kwiatów w taki sposób, że skapuje ona na inne mieszkania, to każdy musi się do tego zastosować. Trzeba też przypomnieć, że takich działań zabrania również wspomniany już Regulamin Porządku Domowego naszej Spółdzielni.

W takim przypadku należy sprawę skierować do sądu cywilnego. Kolejny raz sąd będzie od nas wymagał udowodnienia, że sąsiad dokładnie tak się zachowuje, więc zacząć należy od gromadzenia dowodów.

Zacznijmy jednak od spokojnej rozmowy .

Jeżeli to nie przyniesie skutku, to napiszmy do niego oficjalne pismo. Trzeba je wysłać pocztą, listem poleconym, aby móc przed sadem udowodnić, że to zrobiliśmy.

Jeżeli zachowania sąsiada nie tylko są uciążliwe, ale wyrządzają nam szkodę np. ktoś wyrzucający butelkę przez balkon zniszczył coś na naszym balkonie, to możemy dochodzić odszkodowania. Tutaj zastosowanie znajdzie art. 415 kodeksu cywilnego, który mówi krótko: „Kto z winy swej wyrządza drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.” Winę można ponosić zarówno za działania umyślne jak i nieumyślnie.

Najważniejsze jednak abyśmy nie byli bezczynni. Dotyczy to szczególnie awantur domowych. Jeżeli mamy cień podejrzenia, że za ścianą dochodzi do przemocy, szczególnie wobec dzieci, musimy coś zrobić. Zbyt wiele było tragedii, po których okazywało się, że sąsiedzi wiedzieli co się dziej, ale nie chcieli się wtrącać w prywatne sprawy!

Magda Dygus- prawnik, mieszkanka osiedla Słoneczna

foto freepick. com, pixbay

.